Toronto
Lipiec 15, 2011
Wróciłam! I chociaż było fajnie, to już chcę do Gdaaaańska. Na razie to wróciłam z weekendu, który zrobiłam sobie w środku tygodnia i se pojechałam na Kujawy. W międzyczasie byłam jeszcze na weselu, sesje zdjęciową zrobiłamwcześniej jeszcze . Napiszę jeszcze o tym coś czuję. Na razie jestem na gorąco po toruńsku. W drodze ‘do’ korzystałam z tego, że w pociągu było głośno i uczyłam się capitulo sexto- o zamawianiu taksówki i pytaniu ile coś kosztuje. „Parada de buses”- przystanek autobusowy
I z uporem maniaka powtarzałam na głos sobie zdania różne i korzystałam z tego, że chociaż pociąg zatrzymywał się na różnych stacjach, to nikt koło mnie nie siadał (?) Jestem jakaś nie tego. I tylko babcia obok patrzyła co jakiś czas czy ja gadam do siebie, czy o co mi chodzi. Ta babcia jest na zdjęciach na dole (na tym z napisem „Rynkowo”). Tu sobie jechałam:
Nie dość że na głos po jakiemuś gada to jeszcze zdjęcia robiła wszystkim tabliczkom po drodze. Ta to ma nasrane- pomyślała
A jak już się zmęczyłam hiszpańskim, to sobie słuchałam bałkańskiej muzyki od Kariny. Moja ulubiona to „Disko partizane”.A mijałam takie oto wjochy:
W Bydzi musiałam iść siku, bo wytrąbiłam po drodze całą colusię-napój bogów vel ‘ambrozję’ . Ta fota z dołu jest z już z dnia powrotu (też wytrąbiłam całą colę). Na potrzeby podróży wzięłam małego Canona.
W tym kiblu ( chyba nie zasługuje na miano ‘toalety’) było jak w kiblu z podstawówki. I ten papier powieszony obscenicznie na środku. Każdy widział ile kto urywa. Jeszcze przy okazji się z Żó-Żó spotkałam w Brzydgoszczy, gdzie przeniósł się z naszego zacnego Gdańska :) Na peronie namiętnie całowały się jakieś lesbijki. Wakacje są no! Za niecałą godzinkę byłam już w Toronto. Jak weszłam do budynku dworca, to aż zaparło mi dech w piersiach i pozdrowiłam w myślach kochaną komunę. Zachwyciłam się tym sufitem. Lubię takie rzeczy odkrywać. Taka festet komuna aż boli:
ten sufit był boski. W kropki dziurki był
Najpierw lesby, potem koleś robił sobie laskę na „Rapacha” jak czekałam na autobus, ale to już w Toruniu. Jak tylko patrzyłam w prawo –przestawał. Ja nie wiem na co on się gapił. Na te dwie rodzynki co udają mój biust? Czy na dżinsy zakrwające mnie od kostek po pas prawie. Drogę miałam ciekawą, nawet jechałam drajwą z Tesco:D Przyjechała ze wsi, a się wozi. Potem już było tylko fajniej. Zastała mnie niespodzianka: porobione sałatki i szampan z okazji moich (wtedy) wczorajszych urodzin! Szoook! Wieczór znów był skandynawski :)
Nastęnego dnia ekipa się ciut wykruszyła (te skandynawskie wieczory!) i pojechałyśmy nad jezioro za miasto:
Moja leciwa dupa przez pół drogi siedziała na (kadłubie rowerka?), ale potem już pedałowałam. Ba, byłam odpowiedzialna za parkowanie. Przybyłyśmy do tamtejszej „mariny” (hehe) o parę minut za szybko, więc na głos przy kolesiu mówie, że zapłacone to przesiedzimy te 7 minut. A co. To się wszystkie czesać zaczęły
Miał z nas pewnie pompe.
Wracając przeczytałam 1,5 gazety. Lubię Angorę! Czytałam o kolesiu, który postanowił sobie wykopać na podwórku kanał do naprawiania samochodów, znalazł pod ziemią zabetonowanego drugiego kolesia i o strojach kąpielowych w epoce wiktoriańskiej. Maaatko, ci to mieli. Ja bym tam wyskoczyła w bikini na te plaże i rozgoniła to niewydymskie towarzystwo. Plaże były osobne dla obu płci. Jaaa! Był też artykuł o profesorze J. z UG, który siłą odebrał swojej byłej żonie ich synka nad ranem z policją i kuratorami. Głośno o tym jest ostanio, w tok fm widziałam też. Mały boi się ojca i reaguje na niego paniką i płaczem. Gratulujemy sędzi Annie P. jakże mądrego wyroku. A profesora J. należy się tylko bać. Za 2 miesiące mam z nim zajęcia. Nawet interwencja zrobiła o tym maetriał:
Czytałam jeszcze o innych pierdoletach ale już pod koniec mi się nudziło:
Jedynie prowadzenie auta jakoś osłodziło mi powrót
Nie lubię się żegnać i odjeżdżać… ;/









