Brytolskie story

Sierpień 18, 2011

Dobra, w końcu przyszedł ten dzień, że mam trochę czasu dla siebie. Najwyższy czas  napisać coś tutaj. A więc jestem w UK ! Jak się domyślacie, właśnie pada. Ale do tej pory Anglia nie dawała o sobie znać deszczowo. Padało naprawdę niewiele razy. Może ze 3. Jeśli chodzi o zamieszki, to podobno w naszym mieście coś się działo, ale media tego nie nagłaśniały. Jedynie pocztą pantoflową się rozniosło, że na którejś z ulic (chyba Wellingboro) jakaś bójka była. W każdym razie mam się dobrze. To znaczy wczoraj gorzej, bo nie poszłam do pracy do naszej zajebistej fabryki z powodu złego czucia się. Ale dziś już idę. Chyba ze mną już wszystko gra skoro pofarbowałam włosy, umyłam podłogę w kuchni a o 4 w nocy zmywałam wszystkie gary po mieszkańcach. W ogóle realizuję się tu jako gospodyni domowa. Jak na razie moje wszystkie wyczyny kulinarne przypadały do gustu.

Dzieje się tak wiele, że nie wiem o czym mam napisać! Do Polski na razie nie tęsknię ale też tu nie mam zamiaru zostawać. No…może z jednego powodu bym mogła. Wkurza mnie, że na wszystkich monetach jest ta stara raszpla, zamiast „5” pi  albo „1” pound. Do teraz nie ogarniam tych monet ich. No oczywiście funty rozpoznaję na kilometr z portfela, ale z Pi mam dalej problem. Dobrze, że w Tesco są te kasy do samoobsługi. A ochroniarz już mi mówi ‘cześć’ bo tak często tam jestem. Podejrzewam, że gdybym nie miała bandamy na głowie, byłoby inaczej. Ostatnio mi powiedział, że dawno mnie nie było, ale że widział mnie dzień wcześniej jak na kogoś czekałam na ławce.  (?) Skubany! Cóż, jeżdżę lewą stroną i jak przez pierwszy tydzień wydawało mi się to debilne, tak teraz jest to już dla mnie normalne. Obawiam się jedynie pierwszej jazdy autem w Polsce i że wjadę na rondo z lewej strony jak potłuczona. Brytole mają tu totalny odjazd. Te dwa kurki w łazience to są naprawdę na chuja pana potrzebne. Albo się poparzysz, albo masz lód. Ja już myję zęby w tej zimnej już.

Co do naszej fabryki, to mamy tam totalną mieszankę międzykulturową. Powoli zaczynam żałować, że mam blond włosy. Jeden murzyn już na samym początku powiedział mi, że będę jego wife. Bo on jest clever a ja dam im goog looking. Jego słowa. Chce się nauczyć polskiego, ale powiedziałam mu, że z 10 lat mu to zajmie. Nie chcę z nim w ogóle gadać. Jest beznadziejny i ten jego inglisz. Jak on bubla! Zawsze się mnie pyta co u mnie i czemu jestem smutna. (a ja go po prostu unikam!). Najpierw mu ściemniałam, że pies mi zdechł, potem jak pytał czemu jestem niemiła, to że nie mam rodziców i wychowałam się w slumsach i nie miał mnie kto wychować. Dwa dni temu dowiedział się, że mam chłopaka w Polsce (liczyłam na odwalenie się ode mnie) a wczoraj ściemniłam że jest w szpitalu i ma operację na wyrostek robaczkowy. Dziś mu chyba powiem, że nie mam humoru bo okazało się, że mój chłopak jest chory psychicznie. Ogólnie jest bardzo wesoło, a momentami bardzo przyjemnie  i mamy pompę ze wszystkiego z moją drogą ekipą.

W sobotę byliśmy na imprezie. Miałam okazję wypić moje ulubione Mojito i trochę potańczyć w dobrym towarzystwie… Angielki są takie brzzyyyydkie. Im grubsze, tym krótsze kiecki zakładają. I tak całe miasto wygląda sobotnią wieczorną porą.Nie mam nic do puszytych, dobrze, że się niczym nie przejmują, ale po prostu zaskoczył mnie widok całej ulicy tak ubranej. Totalnie. Może u nas nie ma po prostu aż tyle osób otyłych. A może są, ale ze wstydu nie chodzą na imprezy. A powinny! Co do wagi, to straciłam już 3,5kg. Nie wiem co ze mnie zostanie jak wrócę do Polski.

Zazdroszczę jedynie, że w Polsce jest cieplej niż tu. Ja tak czekam cały rok na lato i dużo się nim w tym roku nie nacieszyłam. Brytole chyba nawet nie wiedzą co to opalać się w ogródku. Mamy zamiar wybrać się do Londynu pod koniec naszego pobytu. Na herbatkę do Królowej.

Tak w ogóle, to coraz bardziej przekonuj się do Facebooka i może go w końcu założę. Jak wchodzę na naszą-klasę, to już mi się odechciewa. No sorry, ja w wieku 23 i mniej nie mam i nie planowałam mieć dzieci. Tam masz bombę dzieciową i nawet jak nie chcesz i tak musisz na to patrzeć. Masakra. Tam się zrobiło „Mama i ja”  i  „Domowe przedszkole”. Potem ludzie chwalą się wycieczkami zagranicznymi (żenada) a na końcu meblami w domu. Jeny! O ile nie mam pretensji do zdjęć ze ślubu, czy „Z moim skarbkiem” to do reszty się czepiam. Z drugiej strony widzę ile czasu ludzie spędzają na FB i mnie to przeraża. Nie chcę tego samego!

Na razie nie myślę o niczym związanym z Polską. Ani o pracy, ani o studiach ani nawet o tym, o czym najczęściej ostatnio, czyli o samochodzie. Jakoś dobrze idzie mi wrzucenie na luz. Chyba o to chodzi w wakacjach. Mam tutaj swoją teraźniejszość i swoje inne ciekawe sprawy J

Na dole wrzucam parę fot. Nawet jedno z samolotu. I chociaż jesteśmy z Niną hetero, to stewardessa była tak śliczna, że nie mogłyśmy się przestać na nią gapić :P

Pewnego dnia po naszym ogrodzie zaczął kręcić się ten słodki beagel. Po 2 godzinach przyszła po  niego sąsiadka.

Jak patrzę na te foty, to jednak stare one są (sprzed 3 tygodni!). Muszę zrobić nowe, ale prawdę mówiąc, nie mam totalnie czasu na takie rzeczy. Albo jestem w pracy, albo odsypiam albo jem. Dobrze, że dziś znalazł się jeden taki dzień. Dziś wracam do mojej zajebiaszczej factory. Znowu będę Master of Boxes :p

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.